sobota, 1 grudnia 2012

SEVERUS




Leżała w jego łóżku... Pierwszą rzeczą, jaką zobaczył, kiedy wyszedł z łazienki była Hermiona, śpiąca w jego łóżku. Była śliczna, ale na jej twarzy widać było ślady łez. Powiedziała, że już sobie pójdzie... Nie, nie mogła pójść. I nie poszła. Poprosił, żeby została i posłuchała go. Zaczęła płakać, a on poczuł, że pęka mu serce. Nie wiedział, co zrobić, żeby ją pocieszyć, a nie mógł znieść myśli, że coś jej się stało. Opowiedziała mu... Ledwo można było cokolwiek usłyszeć przez płacz, ale zrozumiał wystarczająco dużo. Ten Weasley... Nienawidził go. Jak śmiał? Jak mógł w ogóle spróbować całować Hermionę? Wiedział, że jest zazdrosny, ale nic nie mógł na to poradzić. Czuł, że w tym momencie mógłby rozerwać Weasley’a na kawałki. Ale ona mu nie uległa. I dobrze mu tak. Jak śmiał? Jak mógł!? Pocałował ją i w końcu przestała płakać, rozluźniła się. A kiedy po raz pierwszy odezwała się do niego po imieniu, w końcu uwierzył, że ona naprawdę kocha go tak mocno, jak on ją. Nie lubił swojego imienia, ale z jej ust brzmiało pięknie. Mógłby na okrągło słuchać, że go kocha i zapewniać ją, że on też ją strasznie, strasznie kocha... Historia jej życia była historią typowej mugolskiej rodziny, w której urodziła się czarownica, ale dla niego była to najpiękniejsza opowieść. Tym piękniejsza, że opowiadana przez nią samą. Zasnęła w jego ramionach, a on otoczył ją ramieniem i po jakimś czasie też zasnął, czując, że jest najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Słyszał, jak wychodzi, ale nie zatrzymywał jej. Wiedział, że musi się wyspać, bo następnego dnia musiała iść na lekcje i nie mógł jej zatrzymywać na siłę.
Kiedy następnego dnia weszła do jego gabinetu siedział przy biurku i patrzył na stare zdjęcie. Zrobił je, kiedy byli na piątym roku, tak, jak teraz Hermiona. Przedstawiało Lily. Machała wesoło do aparatu, bawiąc się trzymanym w ręce kwiatkiem. Zauważył ją i szybko schował zdjęcie do szuflady. Pocałował ją, ale kiedy poprosiła go, żeby pokazał jej to zdjęcie, zaprotestował. Nie, nie mogła się dowiedzieć. A co, jeśliby go przez to zostawiła? Za bardzo się bał. Na szczęście nie nalegała. A później... Kochali się. Nie pamiętał, jak do tego doszło. Miał straszne wyrzuty sumienia. Przecież to jeszcze dziecko, a on jest dorosły! Co on zrobił? Jak mógł? Nienawidził się za to. Nie mógł się więcej z nią spotykać, nie mógł jej więcej zrobić takiej krzywdy...

ROZDZIAŁ XI




Do dormitorium wróciła koło godziny 3 nad ranem. Była wyczerpana, ale bardzo szczęśliwa. Następnego dnia nie poszła na dwie pierwsze lekcje, bo po prostu zaspała. Kiedy w końcu pojawiła się na trzeciej lekcji, okazało się, że Ron również się do tej pory nie pokazał, a Harry jest już bardzo zaniepokojony.
-Gdzie byłaś? Nie wiesz, gdzie Ron? Nie wrócił na noc do dormitorium. Coś się między wami stało?- zarzucił ją pytaniami.
-Nigdzie nie byłam. Nie mogłam w nocy spać, a jak rano zasnęłam, to się dopiero przed chwilą zbudziłam. Nie, nie wiem, gdzie jest Ron. Niby czemu coś się miało między nami stać? Nic się nie stało- odpowiedziała i odwróciła się do Hagrida.
-No dobra, dzieciaki. Dzisiaj będziemy się zajmować małymi hipogryfami. A więc, za mną!
Ruszyli za Hagridem na skraj lasu. Hermiona nie miała tego dnia głowy do hipogryfów, cały czas rozmyślała o Severusie. Usiadła na kamieniu, oparła się o drzewo i głaskała Hardodzioba, który podszedł do niej, najwidoczniej ją rozpoznając. Wczoraj czuła się szczęśliwa, jak nigdy, ale dzisiaj jej szczęście prysło. Smucił ja fakt, że muszą się ukrywać ze swoją miłością.
Wczorajsze spotkanie nie przypominało tych poprzednich. Nie całowali się dużo, rozmawiali. Opowiadała mu o swoim dzieciństwie w rodzinie mugoli, o tym, że jej rodzice są dentystami, o tym, że musiała chodzić do mugolskiej szkoły.  Ale on o sobie nie opowiadał. Widziała, że wstydził się swojej przeszłości, więc nie pytała. Kiedy już temat jej przeszłości się wyczerpał po prostu siedzieli, przytuleni, nic nie mówiąc, ale ta cisza między nimi nie była krępująca. Zasnęła. Położył ją na łóżku, przykrył kołdrą i głaskał po głowie, leżąc obok. On również zasnął i zbudził ją, kiedy przewracał się na drugi bok. Wstała, pocałowała go w czoło i po cichu, żeby go nie zbudzić wyszła z pokoju.
-Hermiono?- dotarł do niej głos Harry’ego.- Lekcja się skończyła. Chodź, zaraz mamy Zielarstwo.
Wstała z jękiem, bo całkowicie zdrętwiała i ruszyła za nim do szklarni, gdzie czekała już na nich nauczycielka i Ślizgoni. Westchnęła, nałożyła rękawice i zabrała się do pracy. Szło jej opornie, bo nie mogła się skupić. Pod koniec lekcji doszła do wniosku, że przez Severusa zawali SUMy, ale jakoś się tym nie przejęła. Do końca dnia nie mogła się na niczym skupić, a wieczorem, zaraz po kolacji poszła do lochów. Znowu drzwi były zamknięte, ale kiedy otworzyła je zaklęciem znalazła Severusa siedzącego przy biurku i oglądającego jakieś zdjęcie. Podeszła do niego i spróbowała zobaczyć, co przedstawia, ale schował je do szuflady. Popatrzył na nią z taką miłością, że zapomniała o zdjęciu, ba, o całym świecie. Wstał i ją przytulił. Całowali się tak namiętnie, jak jeszcze nigdy wcześniej. Odsunęła się na moment, żeby się do niego uśmiechnąć i ze zdziwieniem zobaczyła, że po jego policzku płynie łza. Poczuła ogromne współczucie, miała ochotę zakryć go własnym ciałem, bronić przed bólem tym fizycznym i tym psychicznym.
-Kocham cię- szepnęła i starła z jego policzka łzę.- Kocham cię, możesz mi zaufać. Co się dzieje? Nie mogę patrzeć, jak cierpisz- szeptała mu do ucha, gładząc go po włosach.
-Ja też cię kocham. Nie mogę. Po prostu jest mi ciężko.
-To przez to zdjęcie, prawda? Kto na nim jest?- musiała wiedzieć, co się dzieje, jego ból był dla niej nie do wytrzymania.
Odsunął się nagle i stanął tak, że nie miała dostępu do szuflady. Popatrzyła na niego ze smutkiem i odwróciła się, żeby wyjść, ale złapał ją za rękę.
-Nie odchodź, proszę. Kiedyś ci je pokażę, teraz jeszcze nie mogę, nie jestem gotowy. Proszę...
Wiedziała, że teraz nie może go opuścić, mimo, że miał przed nią tajemnice. Przytuliła się do niego, pocałowała go i poprowadziła za rękę do jego pokoju, gdzie, tak jak poprzedniej nocy, usiedli obok siebie na łóżku...
Tym razem nie rozmawiali. Hermiona bała się zacząć temat, żeby znów się od niej nie odsunął, a on chyba też nie miał sił na rozmowę. Obiecał, że kiedyś jej powie i uwierzyła mu. Całowali się coraz bardziej namiętnie, badając palcami budowę ciała partnera.
Kochali się w jego łóżku, wkoło porozrzucane były ich ubrania. Hermiona została u Severusa przez całą noc, a następnego dnia w ogóle nie poszła na zajęcia. Wymknęła się z jego gabinetu, kiedy wszyscy byli na zajęciach i korzystając z tajemnych przejść dotarła do pokoju wspólnego i do dormitorium, gdzie zasunęła zasłony wokół swojego łóżka i zasnęła.