-No nie, znowu eliksiry i Snape...
Czy on zawsze musi to powtarzać?
Hermionę to zdenerwowało. Nie mógłby zostawić tego komentarza dla siebie? Nie
odpowiedziała mu, tylko spojrzała na niego ze złością, co on najwidoczniej, jak
zwykle zresztą wziął za komentarz do tego, że Ron nie przejmuje się SUMami.
Weszli do lochu, w którym jak zawsze
siedzieli już Ślizgoni. Hermiona nie bardzo wiedziała, co zrobić. Wszystkie
tylne ławki były już zajęte, a nie chciała siadać w pobliżu nauczyciele, bo nie
mogła sobie wyobrazić, jak ma się zachować, kiedy wkoło nich było tylu uczniów.
Nie mając innego wyjścia stanęła przy stoliku w pierwszym rzędzie i zaczęła
rozpakowywać składniki eliksirów. O tym, że wszedł do klasy poinformowała ją
nagła cisza, ale nie ośmieliła się podnieść głowy i spojrzeć na niego. Czuła,
że jej policzki robią się czerwone, ale na szczęście większość osób w klasie,
łącznie z nią, zaczęła już rozpalać ogień pod swoimi kociołkami, więc miała na
to wytłumaczenie.
-Tematem dzisiejszej lekcji jest
Veritaserum- usłyszawszy ten głos nie mogła się powstrzymać i zerknęła w górę.
Stał przy ich stoliku, dokładnie nad nią.
-Potter! Opisz mi działanie tego
eliksiru- zwrócił się, jak zwykle, do Harry’ego, ale Hermiona wiedziała, że to
było dla niego tylko pretekstem, żeby móc podejść do niej.
-Hmmm... No więc Veritaserum, to
inaczej eliksir prawdy. Po jego wypiciu będzie się mówić prawdę, nawet na temat
tych rzeczy, które najbardziej chce się zataić.
-No, no. Nie spodziewałem się,
Potter, że kiedykolwiek odpowiesz poprawnie na moich zajęciach.
-Kto mi powie, jak ma wyglądać
prawidłowo uważony Veritaserum?
Hermiona miała już odruchowo
podnieść rękę, ale się powstrzymała. Wszyscy spojrzeli na nią ze zdziwieniem,
ale na szczęście nikt tego nie skomentował.
-Malfoy? Odpowiesz?- Snape zwrócił
się do Dracona, który do tej pory rozśmieszał Ślizgonów, unosząc zaklęciem nad
głową Neville’a szczurzy ogon. Malfoy przestał się koncentrować na ogonie i ten
spadł na głowę Neville’a, co Ślizgoni przyjęli ze śmiechem, a Gryfoni z
oburzeniem.
-Słucham, panie profesorze?
Zamyśliłem się- odpowiedział bez zmieszanie Draco, wiedząc, że jak zawsze, u
Snape’a mu się upiecze.
-Trzeba było uważać- a jednak się
pomylił, co najwidoczniej nim wstrząsnęło.- Slytherin stracił właśnie przez
pana 10 punktów za to, że pan nie uważał i 10 punktów za bawienie się
składnikami do eliksirów.
Wszyscy byli w szoku. Snape nie
dość, że odebrał punkty Ślizgonom, to jeszcze ośmieszył Malfoy’a przed całą
klasą.
-Niech no tylko ojciec się dowie-
mruknął Malfoy tak cicho, że tylko nieliczni to usłyszeli. Hermiona uśmiechnęła
się, patrząc na swój kociołek, w którym już gotowała się woda. Wiedziała to już
wcześniej, ale teraz się to potwierdziło: Snape się zmienił i to na lepsze.
-Wracając do tematu lekcji.
Veritaserum, jak słusznie zauważył pan Potter- znowu szok, Snape pochwalił
Harry’ego- jest eliksirem prawdy. Warzy się go miesiąc, składniki są trudne do
zdobycia, a samo uwarzenie jest bardzo skomplikowane. Jednakże dyrektor zatroszczył
się o składniki dla was wszystkich, dlatego dzisiaj możecie rozpocząć pracę nad
tym eliksirem. Przez następny miesiąc będziemy to kontynuować, a później
nagrodzimy tych, którym eliksir wyjdzie najlepiej. Macie dwie godziny, po tym
czasie przejdę po klasie, żeby zobaczyć efekty. Opis macie na stronie 483.
Składniki znajdziecie na moim biurku.
Hermiona szybko przeleciała wzrokiem
po liście składników niezbędnych do pierwszego etapu warzenia Veritaserum i
spisała te, których nie posiadała w swoich zapasach. Ruszyła w stronę biurka
Snape’a, żeby wziąć to, czego potrzebowała. Miała zamiar szybko to zrobić i
wrócić na swoje miejsce. Niestety, jak na złość nie mogła znaleźć smoczej krwi,
która była niezbędna do tego eliksiru. Rozglądała się, coraz bardziej spanikowana.
Nie chciała prosić Snape’a o pomoc, ale jak sama nie znajdzie, to będzie
musiała. Nagle dostrzegła, że czyjaś blada dłoń podsuwa do niej flaszkę ze
smocza krwią. Podniosła głowę i zobaczyła, że Snape przygląda jej się, ciągle
trzymając w ręku to, czego tak potrzebowała. Wzięła to, przy okazji dotykając
jego dłoni i szybko odeszła do swojego stolika, gdzie Harry i Ron zaczęli już
odmierzać oczy żuków.
-Co ty tam tak długo robiłaś?- Harry
popatrzył na nią ze zdziwieniem.
-Nic... Nic. Nie mogłam znaleźć
smoczej krwi- wyjaśniła pospiesznie i również zabrała się do pracy.
Po dwóch godzinach jej eliksir
wyglądał jak błoto. Niby była to pierwsza z faz jego wyglądu, ale powinna się
już zmienić pół godziny temu. Rozejrzała się po klasie i z ulgą spostrzegła, że
i tak zaszła najdalej, bo w kociołkach innych była albo zielonkawa woda, albo
brązowe kamienie. Neville miał całą szatę zalaną eliksirem, a Seamus przypalone
włosy. Uśmiechnęła się lekko.
-I co się cieszysz? Wiadomo było, że
zrobisz to najlepiej- powiedział Ron, próbując rozwalić jeden z kamieni w swoim
kociołku.
Nie odpowiedziała mu, bo w tym momencie do ich stolika
podszedł Snape. Spojrzał z pogardą na kamienie Rona i Harry’ego i prawie
niedostrzegalnie uśmiechnął się do Hermiony. Zamieszał w jej eliksirze i
poszedł dalej, gdzie zaczął się drzeć na Malfoy’a za to, że do swojego eliksiru
dodał ogon szczura.
-Otrułbyś
każdego, kto by się tego napił! Na liście składników NIGDZIE nie ma
wymienionego szczurzego ogona!- takiego szoku jeszcze nie przeżyli. Malfoy był
przerażony, widać było, że najchętniej uciekłby z lochu i nigdy więcej do niego
nie wracał....
-To
było coś- cieszył się Ron, kiedy ruszyli w stronę klasy profesor McGonagall.