poniedziałek, 19 listopada 2012

ROZDZIAŁ VI



Po dotarciu do Hogsmeade weszli do Miodowego Królestwa, gdzie od razu rzuciła im się w oczy wielka, kolorowa wystawa. Podeszli bliżej i zobaczyli napis: Cukrowe sowy. Możesz je zjeść, ale przesyłać nimi wiadomości. Każda za jedyne dwa sykle. Na półce stała wielka klatka, a w niej latała chmara malutkich sówek z cukru.
-Jakie słodkie- zachwyciła się Hermiona.- Kupię sobie. Jak myślicie, lepsza ta szara, czy brązowa?
-Zdecydowanie brązowa. Ale kup sobie dwie, twój potwór będzie miał za czym ganiać.
-Nie nazywaj tak Krzywołapa, Ronald! Ale masz rację, kupię mu jedną.
-Ja nie kupię żadnej. Nawet mimo tego, że są z cukru, to jak znam Hedwigę, obrazi się na mnie.
Hermiona wybrała sobie dwie sówki i przeszli do następnej półki. Kiedy już zapłacili za wybrane łakocie i wyszli z Miodowego Królestwa ruszyli w stronę Trzech Mioteł, żeby napić się kremowego piwa i porozmawiać w spokoju. Hermiona zauważyła, że Ron co chwilę na nią zerka.
-Co jest? Pobrudziłam się?- zdenerwowała się w końcu. Bo niby czemu ma się tak gapić?
-Nie, nie. O co ci chodzi? Ostatnio jesteś jakaś dziwna.
-Co to niby ma znaczyć?
-Ej, spokojnie. Nie przyszliśmy tu, żeby się kłócić. Ludzie na nas patrzą- Harry jak zwykle przerwał spór.
Weszli do pubu i usiedli w kącie. W środku było dosyć tłoczno. W końcu sali zobaczyli Hagrida i pomachali mu, żeby usiadł z nimi.
-Cześć dzieciaki. Jak tam, Harry?
-Witam w pubie pod Trzema Miotłami. Co podać?- do ich stolika podeszła kelnerka, madame Rosmerta.
-Trzy razy piwo kremowe poproszę- złożyła zamówienie Hermiona.
-A dla pana?
-Ognistą Whisky.
Czekając na zamówienie zaczęli rozmawiać o lekcjach opieki nad magicznymi stworzeniami i Hagrid wyznał im, oczywiście w tajemnicy, że na najbliższych lekcjach będą zajmować się małymi hipogryfami.
-Pewien jesteś, że to dobry pomysł? Jak Malfoy się o tym dowie...
Hermiona przestała ich słuchać, bo właśnie w tej chwili naprzeciwko niej usiadł Snape. Nie zauważyła, kiedy wszedł do środka. Podeszła do niego madame Rosmerta, ale odgonił ją machnięciem ręki, a ona odeszła urażona. Siedział tam i po prostu się na nią patrzył. Na szczęście tylko ona była odwrócona do niego przodem, Harry, Hagrid i Ron siedzieli po drugiej stronie stołu i nie zauważyli go. Uśmiechnęła się lekko, a on ledwie dostrzegalnie odwzajemnił uśmiech.
-Hermiono? Jesteś tu?- wyrwał ją z zamyślenia głos Harry'ego.- Co jest?
-Nic, nic. Zamyśliłam się. Co mówiłeś?
-Pytałem, czy uważasz, że lekcje z hipogryfami to dobry pomysł.
-Ah, tak. Myślę, że tak. Żaden z tych Malfoy'a nie skrzywdził, nie może nic zrobić, a sam chyba też nie za bardzo będzie chciał się do nich zbliżać, więc nie ma o co się martwić.
Znowu wyłączyła się z rozmowy, zastanawiając się, jak może się wyrwać, bo nagle przeszła jej ochota na przebywanie z przyjaciółmi.
-Słuchajcie, mam jeszcze do napisania ten esej, muszę iść. Zobaczymy się w szkole- powiedziała, zebrała swoje rzeczy i wyszła, znowu nie dając im możliwości do zatrzymania jej.

2 komentarze:

  1. Czemu takie krótkie?! XD Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już kończę kolejny, więc może nawet jeszcze dzisiaj wstawię :)

      Usuń