czwartek, 8 listopada 2012

ROZDZIAŁ IV



Pod gabinetem Snape'a oparła się o ścianę i głośno westchnęła. Miała zamiar wejść z nim do środka, ale wyjść, jak tylko Dumbledore się oddali. Podejrzewała, że Snape nie będzie jej zatrzymywał, w końcu on też musiał czuć się niezręcznie w sytuacji, w jakiej się znaleźli. Po chwili usłyszała kroki i zza rogu wyszedł Snape z Dumbledorem.
-Dziękuję Severusie. Jak skończysz, to przynieś to do mojego gabinetu. Do widzenia, panno Granger- powiedział Dumbledore, uśmiechnął się i powoli zaczął się oddalać.
-Zapraszam, panno Granger.
Hermiona weszła do środka ze ściśniętym gardłem, ale nie usiadła, tylko stanęła oparta o szafkę, z rękami skrzyżowanymi z przodu, w geście obrony.
Snape stanął po środku pomieszczenia, przed biurkiem i po prostu na nią patrzył. Po chwili Hermiona ze zdziwieniem spostrzegła, że po jego policzku płynie łza. To był impuls, zrobiła to bez zastanowienia. Podeszła do niego i opuszką palca starła tę słoną kroplę, a drugą ręką ścisnęła jego dłoń. Stali teraz bardzo blisko siebie, oddychając niespokojnie. Hermiona znowu zapatrzyła się w jego oczy, tonąc w nich. Palcami jednej ręki łaskotała go w nadgarstek, a drugą dłoń położyła na jego twarzy. Nie była ona gładka. Pod palcami wyczuwało się kilka blizn i zmarszczek, ale bardzo przyjemnie się jej dotykało. Snape złapał jej dłoń i przytrzymał na swoim policzku, jakby prosił, żeby nie przerywała pieszczoty. Zaraz jednak puścił jej rękę i położył dłoń na jej twarzy. Hermionę przeszedł przyjemny dreszcz. Lekko odwróciła głowę i delikatnie pocałowała opuszki wszystkich jego palców. Widać było, że sprawia mu to wielką przyjemność i Hermiona również zapragnęła poczuć dotyk jego ust. Oderwała więc dłoń od jego policzka i palcem wskazującym delikatnie dotknęła jego warg. Zadrżał i również zaczął delikatnie całować wszystkie jej palce. Przysunęli się do siebie jeszcze bardziej, tak, że przody ich szat ocierały się o siebie i Hermiona poczuła jego zapach. Był bardzo intensywny, męski, ale w żadnym razie nie był nieprzyjemny. Stali tak, zapatrzeni w swoje oczy, kiedy nagle rozległo się pukanie do drzwi. Snape odsunął się od niej na bezpieczną odległość.
-Proszę- powiedział i zwrócił się do Hermiony- a więc, panno Granger, w soboty będzie pani przyprowadzać Gryfonów do sali eliksirów, na dodatkowe zajęcia- była zaskoczona tym, że jego głos jest tak spokojny, opanowany. Zaimponował jej tym.
-Oczywiście, panie profesorze. Do widzenia- a jednak jej również udało się odpowiedzieć normalnie, naturalnym głosem. W czasie, który spędziła ze Snapem zapomniała o wszystkich tych prozaicznych czynnościach, jak chodzenie, czy mówienie. Cały świat wokół przestał istnieć, liczył się tylko on.
-Dzień dobry, Severusie. Dzień dobry, panno Granger. Severusie, chciałabym z tobą porozmawiać- w drzwiach stanęła McGonagall. Hermiona szczerze jej w tej chwili nienawidziła.
-Dzień dobry, pani profesor. Do widzenia.
Wyszła z gabinetu i ruszyła w stronę damskiej łazienki. Tam przemyła twarz zimną wodą, poprawiła włosy i poszła szukać przyjaciół. Kiedy przechodziła przez korytarz na drugim piętrze dzwony akurat zaczęły bić dziewiątą. Chłopców znalazła w pokoju wspólnym, gdzie grali w szachy czarodziejów. Ron oczywiście wygrywał.
-Brutalna gra- mruknęła Hermiona, kiedy królowa Rona pozbawiła głowy gońca Harry'ego.
-Hermiono, bez przesady. Na drugim roku dostałem w głowę od takiej, tylko tysiąc razy większej królowej i jakoś nic mi nie jest.
-Czasami mi się wydaje, że jednak poprzestawiało ci się coś w głowie- powiedziała to tak cicho, że usłyszał tylko Harry i z trudem opanował śmiech.
Hermiona nie miała ochoty przyglądać się ich rozgrywkom w szachy, więc ruszyła do biblioteki, gdzie usiadła w kącie i udając, że czyta, rozmyślała o dzisiejszym spotkaniu ze Snapem. Nigdy nie wyobrażała sobie, że zobaczy, jak Snape płacze, a tym bardziej, że będzie go pocieszać i to z tak wielką ochotą. Wiedziała, że nie powinna się z nim widywać na osobności, ale teraz już nie mogła z tych spotkań zrezygnować. Wszystko jej się z nim kojarzyło. Wszędzie, gdzie spojrzała, widziała Snape'a. Wzięła do ręki pióro i bez zastanowienia zaczęła coś bazgrać. W pewnym momencie spostrzegła, że w książce z biblioteki widnieją wiele razy powtórzone dwa słowa: Severus Snape, napisane właśnie przez nią. Była przerażona. Rozejrzała się, a gdy spostrzegła, że w pobliżu nie ma nikogo, wyjęła różdżkę i zaklęciem szybko i dokładnie wszystko wymazała. Została znowu tylko zwykła książka, bez żadnych znaków, że ktoś po niej mazał. Hermiona uznała, że nie powinna siedzieć sama, bo za chwilę pewnie znowu zacznie mazać po książce, więc odłożyła ją na półkę, wyszła z biblioteki i przez błonia ruszyła do chatki Hagrida. Zobaczyła go, jak na skraju lasu karmi hipogryfy. Uśmiechnęła się na wspomnienie pewnej nocy z trzeciego roku, kiedy to wraz z Harrym uratowała hipogryfa Hardodzioba i ojca chrzestnego Harry'ego- Syriusza Blacka. Podeszła do Hagrida, wzięła z ziemi kawałek mięsa i podała stojącemu najbliżej hipogryfowi o złotych piórach. Ukłoniła mu się, a ten odwzajemnił ukłon, więc bez obaw podeszła do niego i pogłaskała po gładkim boku.
-Cześć Hermiono. Co u ciebie? Dawno mnie odwiedzałaś, cholibka.
-Cześć Hagridzie. Jakoś leci. Dużo nauki. A co ty porabiasz?
-Urodziły się małe hipogryfy, to się nimi opiekuję. O, patrz. Tam, za drzewem jeden stoi. To Hardodziob. Nazwałem go tak po Dziobku. Tęsknię za nim, cholibka.
-Za Norbertem też tęsknisz- przypomniała mu z przekąsem Hermiona i podeszła do młodego Hardodzioba, który ciekawie wyglądał zza drzewa.
Nawet nie zauważyła, kiedy zapadł zmrok. Bardzo przyjemnie spędziła czas z Hagridem i ze zdziwieniem zdała sobie sprawę z tego, że w tym czasie ani razu nie pomyślała o Snape'ie. 

2 komentarze:

  1. Jestem twoją stałą czytelniczką ^^ Jak zwykle zajebisty rozdział! Snape jest strasznie nie kanoniczny, ale to jest w takich opowiadaniach najlepsze :P Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, bardzo mnie motywujesz :)
      Właśnie mam trochę problem z rozwinięciem wątku, dlatego, że Snape jest... jaki jest. Ale dam radę ;p

      Usuń