piątek, 9 listopada 2012

SEVERUS



Kiedy go pocałowała poczuł, że jest najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. A później jeszcze powiedziała mu, że go kocha. Ale zaraz po tym wyszła. Teraz siedział przy biurku i gapił się przed siebie, rozmyślając. Ta sytuacja była dla niego bardzo trudna. Nigdy się z nikim nie związał, chociaż przecież kochał i nadal kocha pewną dziewczynę, mimo, że ona wybrała innego, a teraz już nie żyje. Lily. Lily Evans, w której zakochał się jeszcze jako dziecko, która była jego jedyną przyjaciółką, która broniła go przed tym Potterem i jego bandą. Która na koniec wyszła za tego właśnie Pottera. Lily, która umarła właśnie przez niego, bo zdradził Voldemortowi treść przepowiedni... Lily, której syn uczy się teraz w Hogwarcie, jest przyjacielem Hermiony. Tak podobny do swojego ojca... Ale jego oczy. Oczy ma identyczne, jak jego matka. Kiedy zdał sobie sprawę z tego, że kocha Hermionę, przeraził się. Kiedy ją pocałował... Poczuł, że zdradza Lily, jego Lily... Wiedział, że nie powinien tak myśleć. W końcu Lily go nie kochała, wybrała tego Pottera, w końcu od wielu lat nie żyje... Ale łatwo powiedzieć, rzeczywistość jest inna. Miał ogromne wyrzuty sumienia, ale jednocześnie czuł, że nie może dalej żyć bez niej. Tym razem, mówiąc o niej miał na myśli Hermionę, nie Lily, co zdarzyło mu się pierwszy raz w życiu. Jeszcze kilka dni temu, zapytany o miłość odpowiedziałby Lily, teraz już nie. Słowo, które tak pasowało mu do miłość uległo zmianie i teraz brzmiało Hermiona. Severus wiedział, że nie powinien spotykać się z uczennicą, tym bardziej się z nią całować, ale nie potrafił. On, chyba jako jedyny z wychowanych w Slytherinie, nie był wrogiem Gryfindoru. W końcu tam trafiła Lily, to jest dom Hermiony... Miał ochotę wybiec z gabinetu i szukać jej, ale wiedział, że nie może tego zrobić. W ostatnich dniach i tak za często się z nią widywał.
Żeby przestać o tym rozmyślać przysunął sobie pergamin, na którym wcześniej pisał i spojrzał na niego. Wtedy nie zdawał sobie sprawy, co pisze, robił to machinalnie, a teraz stwierdził, że cała rolka zapisana jest jej imieniem i nazwiskiem. Zapatrzył się w pergamin. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że płacze, póki jedna z łez nie kapnęła na pergamin, rozmazując jej imię. Łza... Starła mu łzę z policzka. Była to łza żałoby. Po Lily, po jego miłości, po tych wszystkich latach. A ona, ścierając tę łzę, starła też jego żałobę, jego smutek. Nigdy nie pomyślał, że jakakolwiek dziewczyna mogłaby się w nim zakochać. Był brzydki, wiedział o tym. Włosy, które wyglądały na wiecznie przetłuszczone, zakrzywiony nos, zmarszczki, blizny... A mimo to ona mu powiedziała, że go kocha... Lily nigdy mu tego nie powiedziała. Zawsze powtarzała, że jest jej najlepszym przyjacielem, ale nigdy go nie kochała. 

3 komentarze:

  1. Aaaaa, uwielbiam Cię dziewczyno za to, wiesz o tym? :P Jest cudne, szkoda, że takie krótkie :D Czekam na więceeej <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że będzie więcej takich wtrąceń, opisujących uczucia Snape'a ;p

      Usuń